RSS
 

Strączki – Maria Banach i jej (albo mój) hummus z dynią i imbirem

12 gru

Oto coś, co warto, by biegacz miał w swej biblioteczce. Książka „Strączki” autorstwa Marii Banach wydawnictwa Samo Sedno to rzecz o białku. Białku roślinnym. W bardzo pięknym, niemalże albumowym wydaniu. Jeszcze nie jest za późno, by napisać list do Świętego Mikołaja i poprosić go o tę książkę. Albo samemu zostać Mikołajem i sprezentować ją jakiemuś strudzonemu potrzebującemu biegaczowi ;) Najłatwiej klikając w ten link. Acha! I spieszcie się, bo trwa promocja!! Aż 20% na książkowe prezenty! To nie jedyny powód, dla którego warto mieć tę pozycję. A więc odkryjmy strączki na nowo.

Lubię książki, z których mogę czerpać kompleksowo. Jeśli jest mowa o grochu to chcę wiedzieć, dlaczego jest tak ważny w mojej diecie. Jeśli gotuję jakąś potrawę to wiedza o tym, ile porcji z niej otrzymam, pozwala mi odpowiednio zaplanować  i czas na przygotowanie i jadłospis i spis zakupów.

Ile znamy potraw z warzywami strączkowymi? Nie za wiele… Fasolka po bretońsku, grochówka, marchewka z groszkiem… Coś jeszcze? Autorka przedstawia aż 88 potraw ze strączkami zarówno w roli głównej, jak i w roli dodatku. Co powiecie na lody z soczewicy albo czekoladowe ciasteczka z soczewicy? A może macie ochotę na popcorn z soczewicy? Na karnawał będzie jak znalazł! A orientalne smażone kuleczki z czerwonej fasoli, chłodnik z bobu, pasztet z soi, maślany groch z szałwią lub sałatka z grochu z kokosem, chili i gorczycą?  Wystarczy zajrzeć do odpowiedniego działu: soczewica, groch i groszek, ciecierzyca, fasola, bób, soja a potem gromadzić, gotować, jeść i biegać.

Strączki to podstawowe źródło białka dla wegan i wegetarian, ale przecież nie tylko oni mogą z niego korzystać. Mięsożercy zdecydowanie powinni zaczerpnąć z tej skarbnicy i choć do czasu do czasu białko zwierzęce zastąpić roślinnym. Dlatego wkrótce na moim stole pojawią się sajgonki z bobem i sosem tajskim (str. 178 książki),

a potem chrupiące pieczone frytki z żółtej fasolki w panierce z krakersów (str. 126).

Ale na dobry początek zaserwowałam hummus.

Robiłam już hummus (lub jak kto woli pesto) z dyni. Robiłam także klasyczny – z cieciorki. Połączenie obu składników, z dodatkiem cynamonu i imbiru wydało mi się na tyle ciekawe, że postanowiłam sprawdzić smak na własnym języku ;) Oczywiście co nieco musiałam pozmieniać, bo jak się okazało nie miałam cieciorki lecz fasolę, a konsystencja przygotowana zgodnie z przepisem była, jak dla mnie, zbyt zwarta, więc dodałam inne składniki. A żeby już całkiem wszystko pomieszać za chwilę wyjmę z pieca focaccię, którą posmaruję dyniowo-fasolowym hummusem. A więc będzie to połączenie kuchni włoskiej, arabskiej i indyjskiej. A właściwie czemu nie, hm? ;)

Bo kiedy wpada mi w ręce coś, co sprawia, że z kart książki niemalże unosi się zapach serwowanej potrawy, natychmiast chcę ją zrobić. Właśnie tak było tym razem. Nie zważam wówczas na to, że czasem nawet w mojej, dobrze zaopatrzonej kuchni czegoś brakuje. To jednak przecież nie problem, bo nie ma takiej rzeczy i takiego składnika, którego nie dałoby się czymś zastąpić. Dlatego mój hummus nie powstał, jak w oryginalnym przepisie z cieciorki, ale z białej fasoli. Jestem przekonana, że z cieciorki wcale nie smakowałby lepiej. 

Humus z dynią i imbirem Marii Banach

Składniki:

300 g ciecierzycy z puszki (ja użyłam białej fasoli – 150 g suchej)

200 g dyni (użyłam piżmową)

1 łyżka tahini (dodałam 2 łyżki)

1 ząbek czosnku

1 łyżeczka świeżego imbiru

1/2 łyżeczki cynamonu

1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej

1/2 łyżeczki suszonego imbiru

1 płaska łyżeczka ostrej papryki (dodałam pół łyżeczki)

2-3 łyżki soku z cytryny

sól

dodałam jeszcze 3 łyżki oliwy i 2 łyżki wody

Przygotowanie:

Dynię kroimy w kostkę. Mieszamy ją z cynamonem, gałką muszkatołową i suszonym imbirem, a następnie układamy na blasze wyłożonej pergaminem (ja skropiłam jeszcze oliwą). Pieczemy w temperaturze 180 stopni do miękkości (około 15-25 minut).

Upieczoną dynię przekładamy do malaksera. Dodajemy ciecierzycę, świeży imbir, sok z cytryny, czosnek oraz tahini. Miksujemy całość na gładką masę. Przyprawiamy do smaku ostrą papryką oraz solą.

Z ostatniej chwili…

Hummus, dzięki pieczonej dyni, wyszedł lekko słodki, a za sprawą ostrej papryki lekko pikantny. Imbir i cynamon nadały ciekawy orientalny posmak. Naprawdę pyszny!!

Smacznego!

 
 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz